Seungho spokojnie szedł hotelowym korytarzem. Nigdzie mu się nie
spieszyło, więc mógł sobie pozwolić na zatopienie się w myślach i powolną
wędrówkę. Reszta chłopaków dalej piła z członkami BEAST, ale on zostawił ich po
wypiciu symbolicznego kieliszka. Wprawdzie próbowali go zatrzymać, ale
kompletnie nie miał dzisiaj ochoty na taki rodzaj imprezowania. Na szczęście
siła przekonywania lidera MBLAQ była powszechnie znana i dzięki temu dość
sprawnie udało mu się ewakuować z imprezy.
Takim sposobem był właśnie w drodze do swojego pokoju, a sądząc po
sytuacji miał dobre kilka godzin spokoju, zanim ktoś więcej pójdzie za jego
przykładem.
Nagle wyrwała go z zamyślenia rozmowa, która stawała się coraz
głośniejsza im bardziej zbliżał się do zakrętu. Kiedy wyszedł zza rogu, jego
oczom ukazała się para, stojąc przed jednymi z drzwi.
- Dziękuję za kolację. Naprawdę nie musiałeś mnie zabierać – w głosie
dziewczyny było słychać lekkie poirytowanie.
Ku zdumieniu Seungho ten głos miał dziwnie znajome brzmienie. Niestety
jego słuch był ciągle przytłumiony po niedawnym koncercie, więc nie był w
stanie go rozpoznać. Odwrócił głowę w ich kierunku, próbując dostrzec twarz
dziewczyny, ale widok zasłaniały mu męskie plecy.

