Blog na który właśnie trafiliście jest miejscem mojej wesołej twórczości. Możecie tu znaleźć fanfiction z moimi azjatyckimi ulubieńcami w roli głównej.

Raczej nie planuję tu zamieszczać historii z wątkiem yaoi z tej prostej przyczyny, że nie jestem fanką takich ff. Chociaż nie twierdzę, że kategorycznie nic takiego się nie pojawi, bo może kiedyś będę miała chwilowe zaćmienie umysłu, kto wie... :)
Aktualizacja - popełniłam właśnie jedno, więc moje zarzekanie się poszło na nic, ale to wszystko "wina" osób, które na pewno wiedzą, że to o nich właśnie piszę :P

Nie wiem jak regularnie będą zamieszczane posty, więc nie będę tu składać żadnych obietnic.

Jeśli coś się Wam spodobało (lub nie) to zapraszam do komentowania.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L like player?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą L like player?. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 grudnia 2012

~L like player?~ Epilog



- Poszli już.
- Udało się?
- Sądząc po tym, że  uciekli jakby się paliło, to podejrzewam, że tak.
- To dobrze, bo już zaczynałem się martwić, że wszystko się posypało.
- Nie ma szans. Te dzieciaki są dla siebie stworzone. Trzeba im było tylko trochę pomóc w dojściu do tego. Chociaż, przyznam się, że w pewnej chwili bałem się, że mój syn wszystko popsuje.
- A nie szkoda ci? W końcu mogłaby jednak zostać twoją synową.
- I tak wiedziałem, że nic z tego nie będzie. Dong Wook do niej nie pasuje. Nie martw się, znajdę mu jakąś porządną narzeczoną, jak już rozwiedzie się z tą dziewuchą.
- Czyli jednak rozwód?
- Tak, to już przesądzone, ale nie mówmy o tym. Teraz jest coś ważniejszego.
- Ważniejszego? Przecież dzieciaki się pogodziły. Wszystko jest w porządku.
- Jung Yeop, ty nic nie myślisz.
- O co chodzi?
- Przecież teraz musimy zająć się planowaniem ślubu!

niedziela, 23 grudnia 2012

~L like player?~ Rozdział 12.



- Dlaczego powiedziałaś mu, że go lubisz?
- Co? – Hana cofnęła się zaskoczona. – Ale ja go nie lubię.
- Słyszałem na własne uszy, jak to mówiłaś – w jego głosie pobrzmiewał ból.
- Boże, myślałam, że jesteś aktorem.
- Aktorem? A co to do cholery ma do rzeczy?!
- Granie w dramach powinno cię nauczyć, że jak już podsłuchujesz, to rób to przynajmniej porządnie.
- Co?
- Trzeba było wysłuchać do końca, a nie wychodzić na samym początku.
- Do końca?
- Tak się składa, że ominęło cię najlepsze.
- Dziewczyno, usłyszałem jak wyznajesz uczucia temu bubkowi.
- Nic mu nie wyznawałam.
- To co to w takim razie było?

sobota, 22 grudnia 2012

~L like player?~ Rozdział 11.



Dobra.  Przyznaję się. Stchórzyłam. Jestem okropnym, beznadziejnym tchórzem. W końcu to powiedziałam. Przyznanie się do swojej słabości to podobno połowa sukcesu, prawda? Potem wszystko powinno pójść z górki. Tak wszyscy mówią.
Tylko dlaczego do cholery, jest tak samo trudno, a może nawet bardziej? Co? Może mi ktoś powiedzieć?!
Zamiast spokojnie porozmawiać z Myungsoo, to co ja zrobiłam? No co? Uciekłam! Dokładanie. Zwiałam jak okropny, beznadziejny tchórz. Mało tego. Od wczorajszego popołudnia jestem z powrotem w Korei i jeszcze do niego nie zadzwoniłam.
Min Byul miała rację. Zachowałam się jak idiotka. Nie powinnam była kłamać. Przecież co takiego mogło się stać? Najwyżej usłyszałabym, że nic z tego. Już zdarzyło mi się rozstawać z chłopakiem. Przeżyłam wtedy to i teraz by się udało…
Czy na pewno?
Cholera, gdzie jest mój rozsądek? To nie najlepsza pora na robienie sobie wakacji! Ten głupi rozsądek bezczelnie ewakuował się w chwili, kiedy pozwoliłam Myungsoo się dotknąć.
Głupia. Głupia. Głupia.
Trzeba było się powstrzymać. Przynajmniej dalej mogłabym się oszukiwać, udając, że coś takiego jak miłość najzwyczajniej w świecie nie istnieje.
Dobra. Stało się. Trudno. Teraz kombinuj jak to wszystko rozegrać. Te moje głupie zostawmy wszystko tak jak było to mogę sobie teraz… Już w chwili kiedy to mówiłam, wiedziałam, że to brednie. Hana, po prostu bądź ze sobą szczera. Zrobiłaś się chciwa. Teraz liczy się tylko wszystko albo nic.
Wszystko.
Lepiej, żeby to było wszystko.

czwartek, 20 grudnia 2012

~L Like player?~ Rozdział 10.

Mężczyzna wkracza do akcji ;)



- A jemu co się stało? – Key kiwnął głową w kierunku L, człapiącego powoli do kuchni.
- Dowiedział się czegoś, co go totalnie załamało, chociaż uparcie twierdzi, że to nieprawda i wcale się nie przejmuje – Woohyun rzucił kątem oka na swojego dongsaeng'a.
- Ta jasne… wygląda okropnie.
- Też tak myślę, ale ten głupek jest uparty jak osioł i nic do niego nie dociera.
- A co takiego się dowiedział?
- Okazało się, że Hana lubi tego swojego oppę, Song Dong Wook’a.
Kiedy Kibum usłyszał słowa przyjaciela, na jego twarzy pojawił się wyraz całkowitego zaskoczenia.
- A skąd jemu przyszła do głowy taka brednia?! – wykrzyknął.
- Bo…
- Słyszałem to na własne uszy – nagle rozległ się głos Myungsoo.

niedziela, 16 grudnia 2012

~L like player~ Rozdział 9.

Hmmm... może ociupinkę melodramatycznie... przepraszam, ale jakoś tak nie mogłam się powstrzymać ;)



- Hyung? - Myungsoo wszedł do salonu, gdzie Sungkyu i Sungyeol oglądali telewizję.
- Tak? - równocześnie rozległy się dwa głosy.
- Jak ktoś ci powie, żeby nie przywiązywać do czegoś dużej wagi i żeby zostawić wszystko tak jak było wcześniej, to co to znaczy?
Chłopcy wyprostowali się i skupili zaniepokojone spojrzenia na L.
- Myungsoo-ya, ja z tobą po prostu nie mogę! - lider nieznacznie podniósł głos.
- Jak mogłeś to zrobić? - dołączył się Sungyeol.
- Naprawdę! - lider Kyu z poirytowaniem uderzył dłonią w udo. - Nie mogłeś się powstrzymać? Przecież mówiłeś, że ci się podoba.
- Racja, racja. Dokładnie tak mówiłeś.
- Zresztą... sami mogliśmy to zauważyć.
Sungyeol kolejny raz przytaknął słowom lidera, ale po chwili odwrócił się i chwycił go za ramię.
- Hyung.
- Co?
- Ale coś się nie zgadza.
- Jak to się nie zgadza? Wszystko przecież jest jasne. Narozrabiał...

sobota, 8 grudnia 2012

~L like player?~ Rozdział 8


- Myungsoo-ya, co o tym myślisz?
Może teraz do niej zadzwonię? Po co czekać do wieczora...?
- Myungsoo, halo!
Może lepiej nie. Jak za szybko się odezwę, to pomyśli, że ma mnie w garści.
- Hej! Gdzie jesteś?!
Tak, tutaj trzeba być stanowczym. Zadzwonię dopiero wieczorem.
-Ya! Kim Myungsoo!
- Co? - L ocknął się z zamyślenia. - Mówiłeś coś hyung?
- Mówiłem coś? - Sungkyu lekko pacnął chłopaka w tył głowy. - Już od 10 minut próbuję przyciągnąć twoją uwagę.
- Przepraszam - z zakłopotaniem pochylił głowę.
- Gdzie znowu odpłynąłeś? - uważnie na niego popatrzył. - Od samego rana taki jesteś.
- Cześć - do mieszkania wszedł Sungyeol.
-O, hej, jak nagranie? - lider skupił na nim swoją uwagę, chwilowo odpuszczając Myungsoo.
- W porządku. Całkiem szybko poszło - chłopak otworzył drzwi do pokoju i rzucił torbę na podłogę. - A właśnie, Ty! - oskarżycielsko wyciągnął palec w stronę L.
- Ja? Co?
- Gdzie byłeś całą noc?
- Jak to gdzie był? - oczy lidera zwęziły się podejrzliwie.
- W pokoju - Myungsoo zaczął ostrożnie.
- Nie było cię. I nie wciskaj mi, że wyszedłeś przed moim powrotem, bo nie wierzę, że miałeś coś do załatwienia o piątej rano.
L kilkakrotnie zamrugał oczami i otworzył usta.
- Byłeś u Hany - lider nie dał mu dojść do słowa. - Teraz wszystko jest jasne! - wykrzyknął ze zrozumieniem.
- Nie! - Myungsoo gwałtownie zaprzeczył, wymachując rękami
- Nie wyprzesz się już - Sungyeol z satysfakcją obserwował jak na twarzy jego przyjaciela powoli rozkwita krwistoczerwony rumieniec. - Mamy cię! Rumienisz się jak dziewica w noc poślubną, więc twoje prywatne after party pewnie było nawet lepsze niż sobie właśnie wyobrażamy.

środa, 5 grudnia 2012

~L like player?~ Rozdział 7.



- Już dawno powinna tu być.
- Przestań się denerwować. Przecież powiedziała, że się spóźni.
- A jak coś się jej stało?
- Myungsoo-ya, nic jej się nie stało – Sungyeol westchnął z poirytowaniem i rozejrzał się po sali.
Byli właśnie na after party po rozdaniu nagród. Cały zespół był w doskonałym humorze, bo udało im się zdobyć aż dwa wyróżnienia i z entuzjazmem zabrali się za świętowanie. Przynajmniej tak było do jakiegoś czasu. Już od prawie godziny Sungyeol wysłuchiwał swojego przyjaciela,  który z niecierpliwością czekał na pojawienie się swojej dziewczyny. L wymyślał najrozmaitsze krwawe scenariusze, mogące być powodem jej spóźnienia , kiedy najprawdopodobniej po prostu przedłużyło się jej spotkanie, o którym wcześniej go uprzedzała. Jednak w umyśle młodszego chłopaka, Hana miała wypadek i właśnie leżała zakrwawiona w jakimś przydrożnym rowie albo ktoś włamał się do jej mieszkania, albo zaatakowali ją jacyś sasseang fani , albo…

niedziela, 2 grudnia 2012

~L like player?~ Rozdział 6.


- Jest za krótka!
- Nie.
- Jak to nie?! Przecież widzę!
- To najwyraźniej masz problemy ze wzrokiem!
- Mam doskonały wzrok i dobrze o tym wiesz. Jest za krótka!
- Jest dłuższa niż średnia długość w Korei!
- Masz to zmienić!
- Nie mam zamiaru!
- Nie masz nic do gadania!
- Nie będziesz mi rozkazywał!

Dzisiaj mijało sto dni, odkąd L i Hana byli ze sobą. Zgodnie z tym co postanowili na początku, traktowali to jak coś poważnego i starali się jak najlepiej poznać siebie nawzajem. Wychodzili na randki tak często, jak tylko pozwalał im czas i przedstawili się nawzajem swoim przyjaciołom. Okazało się, że mają ze sobą sporo wspólnego, dlatego coraz lepiej czuli się w swoim towarzystwie. 
W tym momencie z zupełną swobodą przedstawiali się jako para i co najważniejsze, naprawdę się nią czuli. Co prawda, Myungsoo co jakiś czas narzekał, że Hana nie pozwala mu się jeszcze całować, ale dziewczyna zawsze zbywa go odpowiedzą w stylu: "Czekanie wzmacnia apetyt, poza tym przymusowa abstynencja wcale ci nie zaszkodzi" i szybko rozładowuje tym atmosferę.
Dzięki temu wszystkiemu udało im się te pierwsze sto dni przeżyć w sielsko-anielskiej atmosferze. Jednak jak wiadomo, takie pasma słonecznego szczęścia nie trwają wiecznie i w końcu nadszedł dzień PK.

piątek, 23 listopada 2012

~L like player?~ Rozdział 5.


- Nigdy więcej tam nie pójdziemy! Jak ten kmiotek śmiał mi powiedzieć, że nie możemy siąść na podwyższeniu? Przecież to nie do pomyślenia! - nagle rozległ się ostry głos.
- Kochanie uspokój się. To nic takiego.
- Jak to nic takiego? Czy oni nie wiedzą kim ja jestem?

Song Tae Pyung popatrzył się przepraszająco na swoich gości, a Hana lekko się skrzywiła, słysząc te bezceremonialne komentarze. Wszyscy jak na komendę popatrzyli w stronę korytarza, gdzie właśnie pojawił się syn pana domu z żoną.
- Jak mogli mnie tak... - dziewczyna nie przerywała swojej tyrady.
- Dosyć już! - stanowczo uciszył ją zakłopotany Song Dong Wook.
- Oppa! - jej głos był pełen pretensji.
- Nie widzisz, że mamy gości? - szybko pochylił przepraszająco głowę. - Dzień dobry.
- Już jesteście? - prezes popatrzył surowo na syna.
- Tak. Przepraszam, wiem, mówiłem, że zjemy na mieście, ale wynikła pewna sytuacja - rzucił poirytowane spojrzenie swojej żonie. - I musieliśmy wcześniej wrócić.
Rozejrzał się po pokoju z wyrazem zaskoczenia na twarzy.
- Ale co się... - przerwał, kiedy jego żona nagle zeszła niżej i błyskawicznie zbliżyła się do grupy zgromadzonej wokół niskiego stołu.
Wskazała palcem na stojącego koło Hany mężczyznę i podekscytowana zasłoniła usta.
- To... to.. omo.. omo.. ty jesteś L oppa?! Prawda? Mam rację?!
- Dzień dobry - Myungsoo lekko schylił głowę, posyłając dziewczynie obojętny uśmiech.
- Jestem twoją fanką. Obejrzałam wszystkie twoje dramy i mam płyty.
- Dziękuję - jeszcze raz się pochylił.
- Dostanę autograf? A zdję..
- Co się dzieje? - Dong Wook wszedł jej w słowo.
- A, tak. Hana przyprowadziła swojego chłopaka, żeby mi go przedstawić.
- Co?! Jakiego chłopaka? Chyba nie L oppa?

sobota, 6 października 2012

~L like player?~ Rozdział 4.


- Gratulacje hyung - głos manknae przerwał trwającą już od jakiegoś czasu ciszę.
- Tak - szybko zawtórował mu lider. - Na szczęście wszystko dobrze się ułożyło. Nie musimy się już martwić.
Chłopcy jeden za drugim weszli do salonu, siadając gdzie popadnie.
- Tylko powiedzcie mi jedno - zaczął zdezorientowany Myung Soo. - Dlaczego czuję, że zostałem wyrolowany?
- Co? - zapytal Sungyeol.
- No bo popatrzcie - podniósł się i zaczął krążyć po pokoju. - Jeszcze kilka dni temu moim jedynym zmartwieniem był problem z porannym wstawaniem. Wystarczyło, że dawałem z siebie wszystko na treningach i poza tym nikt się mnie nie czepiał. Udawało mi się nawet od czasu do czasu wyjść i się zabawić.
- I widzisz czym się ta twoja zabawa skończyła...
- Hyung, to nie jest teraz istotne - rzucił szybko do Woohyun'a. - Chodzi o to, że nagle mam dziewczynę i jestem jak jakiś pieprzony Romeo...
- Romeo na końcu umiera - wpadł mu w słowo Hoya.
- To książę z Kopciuszka! Nie ważne - machnął poirytowany ręką i wrócił do przerwanej wędrówki. - Nie wydaje się wam, że to podejrzane? Może to szef zorganizował ten cały skandal, żeby bardziej wypromować płytę? - w jego głosie słychać było podejrzliwość.
Lider podszedł do chłopaka i mocno zdzielił go w ramię.
- I może kazał ci się też prowadzać z jakimiś dziewczynami po nocy, co?!

niedziela, 30 września 2012

~L like player?~ Rozdział 3.


- Musicie się teraz skupić na treningach. Wiecie, że te trzy miesiące bardzo szybko zlecą. Na szczęście płyta jest już praktycznie skończona, więc o to nie musimy się martwić - prezes podkreślił swoje słowa energicznym skinięciem głowy.
Chłopcy ukradkiem rzucali sobie pytające spojrzenia. Kompletnie nie wiedzieli jak się mają zachować. Już od ponad pół godziny siedzieli, słuchając wywodu swojego szefa na temat płyty i nadchodzącej promocji, który zaczął się jak tylko mężczyzna przekroczył próg ich mieszkania.
Nie podobało im się to. Bardzo im się to nie podobało. Promocja nie była teraz problemem. Powinni rozmawiać o tym jak wybrnąć z wpadki z artykułem. Jeśli sobie z tym nie poradzą to w najbliższym czasie nie będzie żadnej promocji.
Członkowie INFINITE mieli coraz gorsze przeczucia. Zachowanie prezesa oznacza tylko jedno - kara jest surowa. Bez dwóch zdań. Trzeba spodziewać się najgorszego z najgorszych.

czwartek, 27 września 2012

~L like player?~ rozdział 2.



- Hyung, co cię sprowadza?
- Odgórne polecenie chłopaki – oznajmij z poważną miną. – Zbieraj się.
- Dobra, już idziemy – wszyscy podnieśli się bez szemrania, przeczuwając wiszące w powietrzu kłopoty.
- Nie wszyscy. Tylko Myung Soo – sześć par oczu skupiło się na wywołanym chłopaku.
L poruszył się niepewnie i zdenerwowany przełkną ślinę.
- No, ruszaj się. Nie ma czasu, prezes na ciebie czeka.
- Tak hyung – Myung Soo poczłapał za menadżerem ze spuszczoną głową.

poniedziałek, 17 września 2012

~L like player?~ Rozdział 1


Rozdział 1

Puk puk!
- Wejść.
- Annyeonghaseyo.
- Ach, Hana, dobrze, że już jesteś. Siadaj.
- Tak - dziewczęca głowa kolejny raz pochyliła się w ukłonie.
Na twarzy prezesa Song pojawiło się lekkie poirytowanie.
- Lee Jung Yeop jest moim wieloletnim przyjacielem a nie klientem, więc możesz zrezygnować z tej miny - powiedział władczym głosem.
Po tych słowach w oczach dziewczyny natychmiast pojawiły się psotne światełka.
Jakiej miny, prezesie?
- Tej mówiącej: jestem profesjonalistką i nie zawaham się tego wykorzystać.
W pokoju rozległ się dźwięczny śmiech, dzięki któremu na twarzy mężczyzny od razu pojawił się dobroduszny uśmiech.
- Ależ prezesie, przecież jestem w pracy.
- Tae Pyung, powinieneś się cieszyć, że twoi pracownicy mają taką postawę - gość natychmiast podłapał żartobliwy ton dziewczyny.
- Jung Yeop, nie podjudzaj jej. Hana doskonale wie, że nie lubię jak mi prezesuje, kiedy jesteśmy sami albo w gronie przyjaciół.
- Lee Jung Yeop-si, może mi pan powiedzieć jak przez tyle lat udaje się panu wytrzymywać ten zrzędliwy  ton?
- Sam tego nie wiem - jego twarz ściągnęła się w udawanym zamyśleniu, by po chwili wybuchnąć głośnym śmiechem.

niedziela, 16 września 2012

~L like player?~ Wstęp

Akcja fanfiction dzieje się kilka lat w przód, mój umysł ubzdurał sobie, że tak ma być, więc tak będzie, proszę nie pytać dlaczego :)



L like player?

Członek popularnego zespołu INFNITE, Kim Myung Soo znany bardziej pod pseudonimem L był widziany wczoraj wieczorem w towarzystwie tajemniczej dziewczyny. 
Niestety nie jesteśmy w stanie rozpoznać towarzyszącej mu osoby, ale twarz popularnego idola jest wyraźnie widoczna na zdjęciach i nie sposób pomylić go z kimś innym. Cała sytuacja miała miejsce wczoraj koło północy, kiedy to L pojawił się w jednym z barów karaoke w Gangnam. Według naszego źródła, jego towarzyszka na pewno nie była ani jedną z fanek, ani członkiem zespołu pracującego z INFINITE. "Dziewczyna na pewno nie była jego współpracownicą, przynajmniej ja tak nie obejmuję osób z którymi pracuję. Kleili się do siebie i wyraźnie było widać, że są ze sobą blisko. Ni widziałem dobrze jej twarzy, ale jedno mogę wam powiedzieć - to nie była Koreanka, to nawet nie była Azjatka! L zatrzymał się, żeby odebrać telefon, a dziewczyna wychyliła się odrobinę zza drzwi, żeby go zawołać i wyraźnie widziałem okrągłe oczy!"...