~Won't you try?~*
Taemin'a zbudził jakiś irytujący głos wwiercający mu się w czaszkę.
Boże, jak bolała go głowa. Dlaczego ktoś tak się wydziera. Czy nie wiedzą, że
on tu cierpi?
Cholera.
Nie trzeba było pić tego ostatniego piwa. Nie trzeba było go mieszać z
soju.
~run run run with me~*
Przecież to ich piosenka. Dlaczego ktoś tak rano ją puszcza? Przecież
nie jesteśmy na próbie. I dlaczego to łóżko tak wibruje?
Wysunął rękę w celu ustalenia źródła jego porannego zirytowania. Po
sekundzie jego dłoń trafiła na wściekle mrugający i wibrujący telefon
komórkowy. Chwycił przyprawiający go o większy ból głowy przedmiot i uniósł do
ucha.
- Słucham – wychrypiał do słuchawki.
- Taenimn-ssi? Dobrze, że już nie śpisz.
- Co? Śp…
- Dzwonię tylko, żeby ci powiedzieć, że Dongho ma nagranie wieczorem.
- Co? – jego mózg powoli zaczął budzić się z resztek snu.
- Musisz go nakarmić i doprowadzić do porządku na pierwszą.
Zrozumiałeś?
- Na pierwszą, nakarmić, doprowadzić do porządku – powtórzył
automatycznie. – Ale co?...
- My się wcześniej zabraliśmy z Onew i Key. Zostaliście sami, więc
proszę, przypilnuj go. Nasz menadżer będzie o pierwszej. Nie zapomnij.
- Taaaak…
- Dobra, muszę kończyć, bo już mnie wołają.
- Tak…
~bip bip bip~




